Uważam tych, którzy wierzą, za heroicznych w tym sensie, że wierzą w rzeczy niewidzialne, „w niewidzialność”. Wierzą w rzeczy, których nie widać.
A ich sposób wierzenia to absolutna modalność, bezwarunkowe przywiązanie, któremu nie towarzyszy zwątpienie. Uzasadniają to podejście, mówiąc, że „albo wierzy się bez wątpliwości, albo wierzy się z wątpliwościami, a to już nie jest wiara”.
A Tomasz z Akwinu powiedział, że ten, kto wierzy, nie wierzy dlatego, że ma na potwierdzenie swej wiary argumenty, „wierzy z powodu zewnętrznego”, jak twierdzi, i ten zewnętrzny powód nazywa się „wolą”. Wiara opiera się na „woli”: „EX VOLUNTATE” – mówi Tomasz z Akwinu. I właśnie z tego powodu wiara (to wciąż Tomasz z Akwinu, nie ja) „więzi intelekt, sprowadza go do stanu niewoli” – “in captivitate” , mówi Tomasz – i kończy cytatem ze św. Pawła, w którym Apostoł mówi: „Kto wierzy, jest w niemocy, bojaźni i wielkim drżeniu” (In infirmitate et temero et tremore multo).
Jeśli więc wiara jest tym scenariuszem – jak twierdzi Paweł z Tarsu z jednej strony i Tomasz z Akwinu z drugiej – jak możemy powiedzieć, że wiara jest prawdą?
Albo jak możemy powiedzieć „prawda wiary”?
Te sprzeczności są tak silne, że ludzie łykają je jak coś naturalnego! Nie!
Prawda ma swój własny status, swoją własną formę. Prawda polega przede wszystkim na zdolności do zaprzeczenia wszystkim swoim zaprzeczeniom. Zatem, jeśli mówię „Bóg istnieje”, wyrażam swoją opinię, wyjaśniam mój wymiar wiary. Jeśli chcę, aby ten wymiar wiary stał się prawdą, muszę umieć zaprzeczyć wszelkim zaprzeczeniom istnienia Boga; bo jeśli pominę choć jedno z nich, to moje stwierdzenie: „Bóg istnieje” nie jest jeszcze prawdą. Muszę być w stanie odrzucić wszelkie zaprzeczenia istnieniu Boga. A gdybym potrafił to zrobić, moje twierdzenie „Bóg istnieje” nie byłoby już wymiarem wiary, lecz wymiarem prawdy.
Na zawsze? Nie.
Dopóki nie pojawi się zarzut, który dowodzi, że Bóg nie istnieje i któremu nie będę w stanie zaprzeczyć.
- Umberto Galimberti -
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz